Wielkanoc, jak pokochałam ją na nowo?

Czas płynie bardzo szybko, a wszystko wokół nas nieustannie się zmienia. O ile w dzieciństwie uwielbiałam Wielkanoc, to już będąc starsza zdecydowanie ważniejsze dla mnie były Święta Bożego Narodzenia. Kiedy byłam mała, pisanki pomagał nam malować dziadek, były tańce, śpiewy, mnóstwo śmiechu i taka cudowna atmosfera. No i oczywiście naprawdę mokry śmigus dyngus.
W miarę upływu czasu, Wielkanoc zaczęła mi się kojarzyć jedynie z wielkim sprzątaniem, mnóstwem przygotowań, siedzeniem za stołem i tysiącem tych samych pytań ze strony rodziny. Jakoś nie czułam tej całej atmosfery. 

Ten rok coś zmienił, był naprawdę wyjątkowy! Być może też dlatego, że im jestem starsza, tym bardziej doceniam pewne rzeczy. 

Rodzina. Tak, to przecież takie banalne. Ale dziś doceniam ją bardziej niż kiedykolwiek. Ludzie, którzy szczerze mnie kochają, którym na mnie zależy i dla których jestem ważna to najcenniejsze, co mam w życiu. Dlatego też czas spędzony z nimi podczas tych świąt, wszystkie rozmowy, uśmiechy i świadomość, że po prostu są – to coś za co jestem naprawdę wdzięczna. Szczególnie jeśli z niektórymi mam okazję widzieć się jedynie kilka razy w roku. W każdym razie, był to cudowny czas, ponieważ spędzony z tymi, których obecność wiele dla nas znaczy. 


"Każdy człowiek, który przychodzi na świat, przez całe swoje życie poszukuje ciepła i miłości.
Szuka ludzi, którzy by go przyjęli i pokochali, u których znajdzie ostoję i bezpieczeństwo. 
Ludzie szukają całe życie na wielu drogach, często okrężnych, a nawet wręcz na bezdrożach.
Szukają ciepłego gniazda, swojego kąta, przytulnej przystani. 
Gdzie jest nasz dom? Tam, gdzie odnajdujemy ciepło i miłość. 
Tam, gdzie panuje wzajemne zaufanie i czuła, życzliwa troska o drugiego. Gdzie każdy ma serce dla każdego. 
Dom znajdziesz tylko u takiej istoty, która ma serce bijące dla Ciebie."

Przygotowania do świąt też wyglądały zupełnie inaczej. Mieszkanie oczywiście było posprzątane, ale nie powiem, żeby było perfekcyjnie. Ale czy jeśli podłoga i okna nie będą lśnić, to czy święta zostaną odwołane? Oczywiście, że nie, bo przecież nie to jest w tym czasie najważniejsze! W tym roku nie było nic na siłę, a jedynie w miarę siły, czasu i możliwości.
Co więcej, każdego roku byliśmy przez kogoś zapraszani na święta więc zazwyczaj przychodziliśmy „na gotowo”. Tym razem spędziliśmy w kuchni więcej czasu niż w ciągu całego roku, dzięki czemu mogliśmy poczęstować wszystkich m.in. własnoręcznie przygotowanymi ciastami (i to w wersji fit!). Poza tym, przygotowywanie czegoś wspólnie było bardzo przyjemne, momentami dość zabawne, ale najważniejsze, że pozwoliło nam odczuć atmosferę świąt.

Kupiliśmy też nowy koszyczek, zamiast pożyczać. Ozdobiliśmy go według własnych upodobań, pokolorowaliśmy jajka, przygotowaliśmy wszystkie potrzebne rzeczy, a nawet kupiliśmy do ozdoby dwa (dość śmieszne) kurczaczki. No tak, czym się tu chwalić, przecież zrobiliśmy to co musieliśmy zrobić, dokładnie to, co robią wszyscy. Tyle, że w tym roku włożyliśmy w to serce i naprawdę cieszyliśmy się tymi przygotowaniami.

Święta to także doskonała okazja, aby zażegnać stare konflikty, zapomnieć o niepotrzebnych zgrzytach i postarać się poprawić trudne relacje. I my tę okazję wykorzystaliśmy. Nie ma takich rzeczy, których nie da się naprawić. Są tylko takie, które wymagają więcej czasu, umiejętności wybaczania i dawania ludziom kolejnej szansy. To wyjątkowy czas w roku, który dobrze wykorzystany daje nadzieję na lepsze jutro :) 

Co jeszcze się zmieniło? Ominęło nas to, czego zawsze obawiam się najbardziej, czyli rodzinny wywiad, ale o tym już pisałam w jednym z postów. Zamiast pytań, były same przyjemne, luźne rozmowy, mnóstwo żartów i ewentualnie rady, z których być może kiedyś skorzystamy :)

Podsumowując, ten weekend był po prostu cudowny! A ja na nowo zakochałam się w Świętach Wielkanocnych :)

1 komentarz:

  1. Wielkanoc przeżywam bardziej duchowo. Wielki Czwartek i Piątek to coś wyjątkowego w tych Świętach, po chwilach zadumy radość Zmartwychwstania jest wspaniała. A symbole jak pisanki czy śmigus odżyły na nowo, gdy pojawiły się dzieci. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Serenity. Wanderlust. Marriage. , Blogger